Moje pierwsze loty

5. Moje pierwsze loty

Myślę, że temat ten może być najbardziej fascynujący dla nowego modelarza, a tym bardziej, jeżeli model został wykonany własnoręcznie. Latanie jest sztuką, która przychodzi z różną szybkością. Jednym udaje się to szybko innym wolniej, zależy to od indywidualnych predyspozycji i wyobraźni przestrzennej. Skuteczna nauka jest wtedy, gdy ma kto nas poprowadzić. Jest za to jeden warunek nauczyciel mówi, uczeń słucha w przeciwnym razie jest to konflikt interesów i niepotrzebna strata czasu.
Zaczynając musimy mieć na uwadze, że podczas nauki jak i w przyszłości pilotujemy model o pewniej masie, który w połączeniu z prędkością i brakiem umiejętności pilotażowych może wyrządzić mniejsze lub większe szkody. Ponieważ latam już kilka ładnych lat to miałem, nie powiem że przyjemność, widzieć różne przejawy nieodpowiedzialności ze strony pilotujących (jednostkowe przypadki). Dlatego na wstępie apeluję o podchodzenie do sprawy w sposób dojrzały.
Pierwsze próby latania należy za wszelką cenę wykonywać pod okiem doświadczonego modelarza. Niejednokrotnie zdarzało mi się napotykać osoby, które mówiły, że spróbują same, a po krótkim czasie przychodziły do mnie z uszkodzonym modelem. Nie jest prawdą również jak twierdzą niektórzy, że nie ma nauki bez rozbitych modeli. Bo czy ucząc się jazdy samochodem rozbijamy się o wszystko dokoła z racji tego, że się uczymy? W niektórych przypadkach pewnie tak, jeżeli nie pójdziemy na kurs nauki jazdy. Tak samo jest w modelarstwie, wiedzę i umiejętności, które musimy posiąść powinny być przekazywane nam sukcesywnie przez inną osobę. Wracając do tematu latania, pragnę zwrócić uwagę na to, że pilotowanie modelu jest tak specyficzne, iż nie znajdziemy podobieństwa w kierowaniu innymi maszynami.

Trafiały do mnie osoby które mówiły: „ja to już jeżdżę samochodem RC, więc z samolotem sobie poradzę”. Nic bardziej mylnego.

Latanie samolotem czy śmigłowcem jest zupełnie inne od samochodów. Aby w ogóle podjąć próby pierwszych lotów musimy zapoznać się z pewnymi prawami lotu. Jest ich parę, ale są one niezwykle ważne, bo nie stosowanie się do nich w 90% stanowi przyczynę wypadków. Pierwszą rzeczą o której należy pamiętać jest to, że modelu samolotu nie zatrzymamy w powietrzu, aby chwile odpocząć. Bo przecież warunkiem lotu jednostajnego (ze stałą prędkością) jest utrzymywanie stałej prędkości modelu względem otaczającego go powietrza po to, aby wytworzyć odpowiednią siłę nośną, która pozwoli nam pokonać ciężar modelu i utrzymanie się modelu w powietrzu. Nie wiem czy Państwo zwróciliście uwagę na stwierdzenie, że należy utrzymać stałą prędkość względem otaczającego powietrza. Jest to bardzo istotna sprawa często nie rozumiana przez uczących się. Zakładamy, że prędkość 12m/s pozwala nam na to, aby model leciał prosto na stałej wysokości w bezwietrznej pogodzie (prędkość wiatru wynosi 0m/s). Wówczas jest to prędkość względem otaczającego powietrza i ziemi, czyli nas samych, bo my latając modelem sami nie przemieszczamy się. Ale co się dzieje kiedy zaczyna wiać wiatr?. Zakładając, że jego prędkość wynosi 4m/s. Prędkość modelu (potrzebna do wykonywania lotu prostoliniowego) jest niezmienna i wynosi 12m/s, ale prędkość względem ziemi (nas) zmienia się i to diametralnie. Bo lecąc z wiatrem uzyskujemy prędkość 12m/s + 4m/s = 16m/s, a pod wiatr 12m/s ? 4m/s = 8m/s. Związku z tym możemy wyciągnąć parę bardzo istotnych wniosków. Proszę zauważyć że prędkość lotu pod wiatr jest 2- krotnie mniejsza niż lotu z wiatrem, bo 16m/s : 8m/s = 2. Dlatego wszystkie figury, a zwłaszcza start i lądowanie należy bezwzględnie wykonywać pod wiatr. Z tego też powodu osobą uczącym się jest trudno na początku opanować model i zrozumieć, że lecąc w jedną stronę lecimy wolniej, a w przeciwną szybciej mimo, że nie zwiększyliśmy obrotów silnika, czyli ciągu. Dodatkowo trudniej jest wykonywać nawroty (zakręty).To jest właśnie jedna z różnic między samolotem, a samochodem. Dlatego też pierwsze loty najlepiej wykonywać w bezwietrzną pogodę, wówczas czynnik ten zostaje wyeliminowany. Kolejnym pojęciem używanym w żargonie lotniczym jest przeciągnięcie. Słowo to można tłumaczyć w najprostszy sposób jako próbę lotu prostoliniowego lub wznoszenia się bez uprzedniego zwiększenia obrotów. Wówczas model zostaje wyhamowany, następuje zanik prędkości potrzebny do utrzymania się w powietrzu. Sytuacja ta jest bardzo groźna gdyż powoduje ona w większości modeli ślizg na skrzydło, czyli gwałtowny zakręt z prawo lub lewo przy dużej stracie wysokości. Dzieje się tak, gdyż model pikując chce nabrać prędkości, która pozwoli mu na lot szybowcowy (model traci wysokość, aby zyskać prędkość która pozwoli mu na stabilny lot) w przypadku, gdy nie ma siły ciągu lub jest, ale nie wystarczająca. Dlatego jest to szczególnie niebezpieczne na małych wysokościach. Wniosek, ucząc się latamy dość wysoko, ale tak aby dobrze widzieć model i mieć czas na reakcję.
Nauka latania jest tak obszernym tematem, iż ciężko go sprowadzić do formy podręcznikowej. Dlatego najlepszym i najbardziej efektywnym sposobem jest nauka praktyczna i przekazywanie wiedzy podczas lotu oraz celowe zaprezentowanie przez osobę doświadczoną sytuacji do których nie należy dopuszczać. Wówczas zagadnienia te, stają się łatwiejsze do przyswojenia.

(autor: M.Stefanowski)

Archiwa